Elsword Fan Fiction

Główna » 2015 » November » 30 » Życie z Angkorem
22:18
Życie z Angkorem

Cześć! Nazywam się Aisha i jestem potężną czarodziejką z południa. Przemierzyłam wiele krain w poszukiwaniu prawdziwej mocy. Podążajac ścieżką mroku, udało mi się ujarzmić niszczycielską siłę, jakiej nie posiadała żadna istota na tym świecie. Przez mą ogromną mroczna moc, ludzie zaczęli nazywać mnie Księżniczką Dusz.
- Księżniczko... podaj mi gazetę - usłyszałam gdzieś zza pleców. Ze zniechęceniem odwróciłam się od ekranu komputera.
- Serio sam nie możesz jej sobie wziąć? - jęknęłam z rozdrażnieniem - o bogowie, przecież w naszej umowie nie było niczego o podawaniu gazet.
- No... niby nie było - niechętnie zgodził się mój rozmówca.
- Właśnie. Więc sam sobie ją podaj - prychnęłam, wracając do gry.
- Ale... Ale żeby to zrobić musiałbym się ruszyć - nie dawał za wygraną.
- Problemy pierwszego świata - pokręciłam głową, odwracając się znowu do tego zrzędy i mierząc jego rozpłaszczoną na kanapie sylwetkę wzrokiem. Nietoperek jęknął głucho, robiąc nieszczęśliwą minę pod tytułem "człowiek umieram, pomusz", a mnie aż naszła ochota, żeby wstać po tą jego gazetę tylko po to, aby przenieść ją gdzieś dalej. Bogowie, przecież ona leżała zaraz obok niego!
- Aaaasiek - znowu zaczął swoje lamenty, które postanowiłam po prostu ignorować - Aishusia. Aishaczek. Aishuś...
- Przestań do cholery zdrabniać moje imię na dziwne sposoby. Nie lubię tego.
- No wiem - bąknął, po czym przymknął się na dłuższą chwilę. To było dziwne, bo zwykle przez cały czas coś do siebie mruczał w swoim dziwnym nietoperzym języku. A teraz nic. Irytowało mnie jego mruczenie, ale bardziej irytowała kompletna cisza.
- Boże, dobra już, dobra - skapitulowałam, kiedy milczenie się przeciągało - Podam ci tę pieprzoną gazetę.
- Dzięku...!
- Proszę bardzo.
- ...je - dokończył, kiedy otrząsnął się po uderzeniu - Dlaczego rzuciłaś mi nią prosto w twarz?!
- Też cię kocham.
- Niedługo... już niedługo - rzekł złowrogim tonem, który nie robił na mnie żadnego wrażenia.
- Tak, tak... - wywróciłam oczyma. Zdążyłam już na tyle dobrze poznać Angkora i wszystkie jego fochy, że mogłabym napisać o tym całą encyklopedię. Bóg demonów był naprawdę skomplikowaną istotą.
- Tak właściwie to co robisz? - zainteresowałam się, dopiero teraz przyglądając się gazecie, którą przywaliłam mu w mordkę - Magazyn o modzie? - parsknęłam - Od kiedy niby interesujesz się takimi rzeczami?
- Od zawsze - zamachał skrzydełkami, zadzierając z godnością nosek.
- Jasne. Przyznaj się, co ty knujesz?
- Dowiesz się w swoim czasie...
- No nie mów, że szyjesz dla mnie kolejne zboczone wdzianko - zaśmiałam się - Gadaj, co robisz!
- No... zacznijmy od tego, że na pewno nie szyję dla ciebie kolejnego zboczonego wdzianka...



Kategoria: Pamiętnik | Wyświetleń: 113 | Autor: Kathe | Ocena: 3.5/4
Liczba wszystkich komentarzy: 0
avatar
Copyright Kathe © 2018